Jak wytrwać w postanowieniach?

Wydaje się, że wiosna zainstalowała się u nas już na dobre. Bardzo się cieszę, wiosna to taki specyficzny okres, kiedy wraz z budzącą się do życia naturą dostaję energetycznego kopa, przypływu motywacji i gotowości na prowadzenie zmian na lepsze. Zwykle stawiam sobie mnóstwo postanowień, a to dotyczących ćwiczeń, lepszego odżywiania, szlifowania języka, czytania większej ilości książek itd. Myślę, że wiele osób ma teraz podobne założenia i wydaje mi się, że to dobry czas na napisanie kilku słów na temat wytrwałości w realizacji swoich zamierzeń. W sieci jest już mnóstwo artykułów poświęconych temu zagadnieniu, ale uznałam, że skoro realizuję tematykę emocji i motywacji w ramach studiów, mogłabym dorzucić 3 grosze i przedstawić jak to wygląda z psychologicznego punktu widzenia.


Dlaczego się poddajemy? Myślę, że wiele osób chętnie zrzuciłoby winę na brak silnej woli, albo słomiany zapał. Zgoda, sporo zależy od indywidualnych cech osobowości, ale to nie wszystko! Istnieje duża część czynników zakłócających realizację postanowień, na które mamy bezpośredni wpływ. Dzięki drobnym modyfikacjom planu działania można skutecznie poprawić swoją produktywność. Chciałabym przedstawić 5 czynników osłabienia i zaniku motywacji, oraz 5 trików, które mogą pomóc wytrwać w postanowieniach.

1. ZBYT ODLEGŁE CELE

Wiadomo, ze pewne cele wymagają czasu i niestety nie da się go przeskoczyć w magiczny sposób. Taka perspektywa sprawia, że cel wydaje się nam daleki, a nawet nieosiągalny. Frustrujemy się, bo wkładamy w coś sporo wysiłku, ale efekty przychodzą bardzo powoli. To podstawowy czynnik osłabiający motywację, bo po pewnym czasie zdajemy sobie sprawę, że nagroda (satysfakcja/pochwała/uznanie/dobra materialne) jest bardzo daleko i wydaje się być niewarta wysiłku. 

RADA:  Rozłóżmy nasze zadanie na mniejsze cele. Dzięki temu poszczególne etapy będą się wydawać prostsze, a ich realizacja zajmie znacznie mniej czasu. Co więcej, nagradzajmy się za wykonanie każdej części zadania. Niech to będą drobne, ale satysfakcjonujące przyjemności, takie jak wyjście do kina, zakupy czy spotkanie towarzyskie. Znajdźmy coś co sprawi nam radość i jednocześnie utwierdzi w przekonaniu, że warto starać się dalej. 


2. BRAK PLANU DZIAŁANIA

Opracowanie strategii znacznie ułatwia wykonanie różnego rodzaju zadań. Taki plan daje możliwość samokontroli, pozwala kontrolować efektywność działania,  pomaga dostrzec konieczność ewentualnej poprawy.

RADA: Najlepiej własnoręcznie wykonać taką rozpiskę, gdzie krok po kroku uwzględnimy każdy etap działania. Można go dodatkowo umieścić w dobrze widocznym miejscu, żeby nie dał nam o sobie zapomnieć ;). Własnoręczne spisanie postanowień jest dodatkowym wzmocnieniem, bo tworzy swego rodzaju zobowiązanie względem własnego siebie. A przecież chcemy być fair względem siebie, prawda?


3. NADMIERNE SKUPIENIE NA CELU

Cel wydaje się być najważniejszym czynnikiem, w procesie realizacji postanowień, to oczywiste, że chcemy go osiągnąć. Jest w nim jednak pewna pułapka. Ciągłe myślenie o celu i stała koncentracja na czekającej nagrodzie skłania do niecierpliwości. Z kolei czekanie i niecierpliwość rodzi frustrację, frustracja - zniechęcenie. Taka reakcja lawinowa bardzo szybko powoduje, że się poddajemy. Co z tym zrobić?

RADA: Spróbujmy odwrócić naszą uwagę od mety i skupmy się na jak najlepszym pokonywaniu trasy. Stała analiza planu i kontrola efektywności działań może być dobrym sposobem na podtrzymanie zadań długoterminowych, bez efektu znudzenia czy zniechęcenia. Starajmy się by jak najlepiej realizować poszczególne części planu. Skuteczne działanie daje człowiekowi mnóstwo satysfakcji i dlatego jest mechanizmem samowzmacniającym: popycha nas do dalszych działań, które dadzą kolejną dawkę satysfakcji. Nauczmy się czerpać przyjemność z tego, że działamy i wprowadzamy pewne zmiany, a osiągnięcie celu będzie dodatkową nagrodą za włożony trud. 


4. NASTAWIENIE - "MUSZĘ TO ZROBIĆ!"

To jeden z najbardziej przebiegłych osłabiaczy motywacji. Psychika człowieka jest tak skonstruowana, że wszelkie formy ograniczenia swobody rodzą opór. Lubimy mieć poczucie kontroli, świadomość istnienia wielu alternatyw, możliwość podejmowania własnych decyzji. Ale skoro sami założyliśmy sobie pewne cele, to przecież nikt nas nie zmusza do ich realizacji. To nasza WOLNA wola.

RADA:  Stworzenie listy zatytułowanej "Dlaczego CHCĘ to zrobić?" i umieszczenie jej w widocznym miejscu będzie dobrym pomysłem. W chwilach zwątpienia zawsze można spojrzeć i przypomnieć sobie, że to co robimy ma sens i przede wszystkim, że robimy to z własnej nieprzymuszonej woli. Tak jak wcześniej mówiłam, dobrze gdy taka lista jest wypisana własnoręcznie.


5. BRAK INFORMACJI ZWROTNYCH

Informacja o wynikach i postępach działania jest bardzo ważna w podtrzymywaniu motywacji. Kiedy zdaje się nam, że mimo starań ciągle stoimy w miejscu, albo co gorsza - cofamy się, nie trudno o rezygnację z dalszych działań

RADA: Wróćmy do naszego planu "krok po kroku", gdzie wyznaczyliśmy sobie mniejsze stacje - cele. Po osiągnięciu każdego z nich warto je "odhaczyć" i dodatkowo uzupełnić datą. Dzięki temu wyraźnie widać, jak postępuje nasze działanie i łatwiej dostrzec ewentualne potrzeby zmian. UWAGA: Oceny efektów najlepiej dokonywać samemu. Zawsze znajdzie się garstka osób, która może nas skutecznie zniechęcić. Stwierdzenie "Nie przejmuj się i rób dalej swoje", może się zdawać banalne, ale jako mantra może pomóc nam dojść do upragnionego celu.


Dotrwaliśmy do końca. Zdaję sobie sprawę, że ten temat był już wielokrotnie poruszany i być może dla części z Was nie jest to żadną nowością. Jeśli jednak znajdzie się choć jeden Czytelnik, któremu przyda się mój post, uznaję go za warty napisania. Jakie Wy macie problemy z motywacją? Przez co najczęściej się poddajecie? A może macie swoje sprawdzone sposoby na wytrwałe dążenie do celu? Będzie mi bardzo miło, jeśli podzielicie się ze mną swoimi spostrzeżeniami i opiniami. Tym, którzy wytrwali do końca, bardzo dziękuję i do usłyszenia niebawem!

Tekst napisany w oparciu o: "Psychologia. Podręcznik akademicki", Maruszewski, Doliński, Łukaszewski.
Zdjęcia pochodzą ze stron: kaboompics.com ; photos.bucketlistly.com

Potrzeba robienia Czegoś


Pół niedzieli zastanawiałam się, co  tu napisać. Mało tego, przez cały kwiecień zastanawiałam się, czy w ogóle powinnam to zrobić. Każdego roku wiosna niesie mi (chociaż myślę, że nie jestem w tym sama), coś co mogłabym nazwać syndromem zmian. Kilka stopni Celsjusza więcej i nagle czuję, że mogę wszystko. Schudnę. Nauczę się czegoś nowego. Nawet pobiegnę w maratonie, a co! Jednocześnie dopada mnie specyficzne uczucie tęsknoty, za dawnymi znajomościami, zainteresowaniami, za robieniem Czegoś. Im dłużej się nad tym zastanawiam, tym bardziej się utwierdzam w przekonaniu, że mam sporo satysfakcji, kiedy narysuję Coś, co się komuś spodoba, kiedy napiszę Coś wartego przeczytania, kiedy przeczytam Coś, co mnie Czegoś nauczy. I właśnie między innymi, takim Czymś był dla mnie mój blog, jeszcze nie tak dawno temu. Dlatego postanowiłam odkurzyć to moje małe miejsce, mojego Ziombelka.

Nie chcę obiecywać, ani Czytelnikowi, ani sobie, że tym razem na pewno zostanę tu na długo, choć mam szczerą nadzieję, że tak będzie. Kiedyś pisałam tu głównie o kosmetykach i na pewno teraz nie zabraknie wpisów poświęconych tej mojej słabostce. Ale nie tylko. Zauważyłam, że odkąd zaczęłam studiować, podchodzę do wszystkiego o wiele bardziej refleksyjnie. Wydaje mi się, że to dobrze, może to świadczy o swego rodzaju rozwoju. Oby. W każdym razie, odczuwam małą potrzebę mówienia, dlatego wróciłam, żeby pisać Coś, co być może kiedyś zainteresuje choć garstkę osób. 

Refleksyjna ta wiosna, oj tak.

Żel Effaclar + Krem Effaclar Duo [+] La Roche-Posay

Pogłoski o fenomenie kremu Effaclar Duo zwalczającym niedoskonałości skóry słyszałam już dawno temu, na kanałach YouTubowych vlogerek. Na początku nie uwierzyłam w te dobre opinie na tyle, żeby skusić się na ten specyfik. Niedawno jednak widząc w aptece wielką gablotkę z kosmetykami LaRoche stwierdziłam, że dla zaspokojenia ciekawości warto spróbować. Przy zakupie kremu dostałam żel gratis (125 ml), więc mile zaskoczona zabrałam się za testowanie :)


Na samym początku może opiszę pokrótce moją cerę. Jestem posiadaczką typowej cery mieszanej.  W okresie młodzieńczym miałam duże problemy z niedoskonałościami, niekiedy skóra była zbyt tłusta, niekiedy przesuszona, ogólnie przeżywała bardzo ciężki okres. Teraz jest już o wiele lepiej,  moje hormony trochę się uspokoiły, ale pozostawiły ślad w postaci przebarwień, głównie na policzkach (to wciąż najbardziej problematyczne miejsce). Niedoskonałości pojawiają się od czasu do czasu, choć już nie tak często i nie tak licznie jak kiedyś. W strefie T głównym problemem są zaskórniki. W swoim życiu wypróbowałam już naprawdę mnóstwo metod walki z problemami skórnymi, z czasem nawet straciłam wiarę, że cokolwiek zdoła mnie całkowicie wyleczyć. Czy te produkty okażą się skuteczne?

ŻEL EFFACLAR

  
Żel otrzymałam w miękkiej plastikowej tubce, z klasycznym aplikatorem i zakrętką na zatrzask. Pełnowymiarowy produkt (400ml) dostępny jest w formie butelki z pompką, co jest sporym udogodnieniem. Aplikacja i dozowanie nie stanowi żadnych problemów, ponieważ żel ma dosyć gęstą konsystencję, przez co łatwo wymiarkować pożądaną ilość produktu. Ma delikatny, odświeżający zapach.


Żel genialnie się pieni, już przy niewielkiej kropli w połączeniu z wodą tworzy gęstą zwartą pianę. To duża zaleta, tak właśnie powinny zachowywać się żele oczyszczające. Jego działanie jest również bardzo satysfakcjonujące, ten produkt świetnie oczyszcza skórę z wszelkich zanieczyszczeń, sebum, a nawet dość trwałego makijażu. Nie zawiera parabenów, barwników, alkoholu i mydła więc nie narusza naturalnego poziomu pH skóry, to kolejna ogromna zaleta. Pozostawia skórę ładnie oczyszczoną, miękką, nieściągniętą i nieprzesuszoną. Byłam zaskoczona, że tak dobrze myjący żel może być dla skóry równie łagodny i niedrażniący.  


Na samym początku używania (kilka tygodni wcześniej kupiłam miniaturkę do wypróbowania) zauważyłam nasilenie problemów skórnych (wyprysków, zablokowanych porów), nie mogę jednak stwierdzić, że to wina żelu, bo używałam go zaledwie kilkakrotnie, być może wpłynęły na to inne czynniki. Po dodaniu do kuracji kremu Effaclar Duo [+] problemy stopniowo zaczynały znikać, a moja skóra nabierała coraz lepszej kondycji. Żel jest niesamowicie wydajny. Po 3 tygodniach codziennego stosowania (rano i wieczorem, a niekiedy nawet częściej), zostało mi około połowy opakowania, niestety nie widać dokładnie jego zużycia.
Cena: 35zł/400 ml
Skład: KLIK
Od producenta: KLIK

 KREM EFFACLAR DUO [+]


O ile żel był naprawdę dobrym produktem, o wiele większe nadzieje wiązałam z kremem, który miałby wyeliminować niedoskonałości skóry, odblokować zatkane pory, skorygować przebarwienia potrądzikowe. Krem znajduje się w poręcznej tubce, w której na sporą pochwałę zasługuje malutki aplikator. Umożliwia on bardzo dokładne dawkowanie i precyzyjną aplikację, nawet na punktowe zmiany skórne. Aplikator z pewnością wpływa na całkiem niezłą wydajność kremu. Szkoda, że zużycie nie jest widoczne, po ciężarze wydaje mi się że zostało mi nieco mniej niż połowa produktu. 

 
Konsystencja jest kremowo-żelowa, łatwo się rozprowadza (ja stosowałam go na całe powierzchnie, nie punktowo), krem szybko się wchłania. Pozostawia po sobie jednak cienką, wyschniętą warstewkę. Na ogół nie przeszkadza mi to, tylko w momentach gdy rozmawiam przez telefon, warstwa kremu brudzi ekran (mały minus). Produkt pachnie podobnie do żelu, ale zapach szybko się ulatnia.

Po pierwszym użyciu byłam trochę zniechęcona bo skóra dokuczliwie szczypała i piekła.  Z każdym kolejnym użyciem to odczucie było mniejsze i już po kilku stosowaniach, nie odczuwałam  już żadnych niedogodności. Po trzech tygodniach kuracji muszę stwierdzić wielką poprawę w kondycji mojej cery, która prawie całkowicie pozbyła się wyprysków, grudek  i innych nierówności. Teraz zmiany pojawiają się sporadycznie i potraktowane kremem szybko znikają bez śladu.  Póki co nie zauważyłam większego wpływu na zaskórniki, być może ich ilość trochę zmalała, ale nieznacznie.Krem pozytywnie wpłynął na przebarwienia, mam wrażenie że jest ich mniej a te na policzkach (najbardziej dokuczliwe miejsce) są znacznie mniej widoczne. Używam go codziennie wieczorem, a rano zamiennie z innym kremem nawilżającym, żeby dać skórze odpocząć. Krem nie wysusza, a nawet nieźle nawilża, dobrze sprawdza się w roli bazy pod makijaż.
Cena: ok. 50 zł/40 ml
Skład: KLIK
Od producenta: KLIK

Jestem z tych produktów bardzo zadowolona, zwłaszcza z bardzo skutecznego kremu. Jak mówiłam testuję go od około 3 tygodni, ale nie zamierzam przerywać kuracji. Na wszelkie zmiany działa bardzo dobrze, liczę, że przyniesie mi również większe rezultaty w wypadku przebarwień i zaskórników. Z czystym sumieniem mogę go polecić każdemu kto jest posiadaczem cery problematycznej, jestem więcej niż pewna, że okaże się pomocny. Kosmetyki Effaclar są dostępne w wielu aptekach i drogeriach. Na Allegro można dostać równe pojemności tych produktów. Może cena nie należy do najmniejszych, ale uważam, że produkty są jej warte. U mnie trafiają one na listę ulubieńców i wiem, że powrócę do nich jeszcze nie raz. Za miesiąc planuję aktualizację tego postu, zobaczymy jak te produkty będą się dalej sprawować.

PS. Dziś wybiła magiczna liczba 30 000 wyświetleń na moim blogu. Dziękuję ♥